29.09.2015 VI Zlot Miłośników Castingu

W dniach 21-23 sierpnia nad jeziorem Żarnowieckim został zorganizowany VI Zlot Miłośników Castingu. Jako uczestnik imprezy, a zarazem przedstawiciel jednego z jej głównych sponsorów (tj. firmy Robinson), postaram się zrelacjonować przebieg tego wspaniałego wydarzenia.

Nocne marki – amatorzy…

Razem z moim towarzyszem, Piotrem, stwierdziliśmy, że najlepszą godziną na wyjazd z Olsztyna będzie 4.30 – jak pomyśleliśmy, tak zrobiliśmy. Z niewielkim poślizgiem zapakowaliśmy samochód aż po dach i ruszyliśmy na spotkanie atomowych szczupaków z legendarnego Żarnowca! Już w okolicach Gdańska okazało się, że nie jesteśmy tak dobrze przygotowani, jak nam się wydawało – kawa została w domu, a część pudeł z przynętami czeka na nasz powrót w Olsztynie…

Po godzinie 8. dojechaliśmy na miejsce, tj. do Willi „Orfa”. Po śniadaniu i rozlokowaniu się w pokojach przyszedł czas na oficjalne otwarcie Zlotu. Organizator przeprowadził krótką odprawę, w czasie której poinformował nas, że żarnowieckie bestie wreszcie zaczęły „gryźć”, a najlepiej spisują się przynęty w naturalnych kolorach. Muszę powiedzieć, że w tym momencie zrobiło mi się trochę cieplej, bo rzadko kiedy łowię wabikami w stonowanych barwach… Następnie każdy z uczestników otrzymał prezent od firmy Robinson (będącej oficjalnym dystrybutorem Strike Pro w Polsce), czyli Buster Jerka oraz kilka drobnych wędkarskich gadżetów.

„200 metrów od przystani, na rdestach…”

Dokładnie takich instrukcji nam udzielono, kiedy zapytaliśmy się o miejscówki, w których czają się szczupaki. Gdy namierzyliśmy trzcinowiska powyżej wspomnianej przystani, niemal od razu skierowaliśmy się w ich stronę. Pierwsze napłynięcie i w trzecim rzucie za prowadzonym w ekspresowym tempie Buster Jerkiem w kolorze Hot Pike podąża szczupak. Długość ryby szacuję na około 60cm. Niestety ryba nie atakuje przynęty i zawraca tuż przy burcie łodzi. „Faktycznie – szybkie te żarnowieckie szczupaki…” – rzucam do Piotra. Rzadko kiedy bowiem zdarza się, by przy temperaturze wody przekraczającej 21 stopni szczupaki podnosiły się do tak agresywnie prowadzonego jerka. Warto dodać, że na odprawie mówiono nam, że ostatnio ryby łowione były na „pędziwiatra”. Kolejnych kilka rzutów i sytuacja się powtarza. Tym razem niewielki szczupak śledził Bustera w kolorze Skitmörten; mam de ja vecu, ten esoks również rezygnuje z ataku. Mija kilkanaście minut i zaczynamy zastanawiać się, gdzie są TE rdestnice – w końcu jesteśmy ustawieni kilkadziesiąt metrów od brzegu, a nie zahaczyliśmy o ani jedną łodygę. Rozglądamy się po wodzie – wszyscy stoją bardzo daleko od brzegu, wydawać by się mogło, że łowią na głębinie. Podpływamy w stronę zgrupowania łódek, włączamy echosondę i… Bingo! W końcu trafiliśmy na podwodną łąkę. Dopiero teraz zrozumieliśmy, co znaczyło 200metrów od przystani. Zaczynamy łowić i przez kilka godzin nie widzimy nawet pojedynczej ryby… Piotr przerywa złą passę i mówi o pierwszym uderzeniu. Chwilę później zauważam szczupaka podążającego za skaczącym z boku na bok Busterem. Mimo to żadna godna uwagi ryba nie została wyholowana (nie mniej było kilka szczupaczątek w przedziale 15-30cm). Taka sytuacja utrzymuje się do końca dnia – szczupaki podnoszą się do przynęt, jednak wyraźnie brak im zdecydowania, by zaatakować. Największa ryba, jaką widzimy tego dnia mierzy około 80cm i towarzyszy pod wodą jednemu z naszych Buster Jerków. Około godziny 19. docieramy do bazy i rozpoczynamy przygotowania do pokazów przynęt na basenie. Kiedy jeszcze łowiliśmy w najlepsze, większość uczestników zlotu oglądała sprzętowe rarytasy wystawione na giełdzie castingowej. Trochę żałuję, że załapałem się na „ostatki”, nie mniej jednak nie mógłbym sobie darować, gdybym skrócił łowienie pierwszego dnia.

Basenowa sauna i „świnki”

O 19.30 udajemy się na basen, gdzie miałem zaprezentować różne sposoby prowadzenia Buster Jerka. Już po otwarciu drzwi okazuje się, że mamy pierwszy problem – nad basenem panuje ciężki do zniesienia ukrop… Jak widać, upały dokuczają nie tylko na zewnątrz – dopadły nas nawet w pomieszczeniu. Po krótkim scharakteryzowaniu przynęty, przeszedłem do bardziej „praktycznej” części pokazu. Po Buster Jerku przyszła kolej na Pig Shada, czyli gumową wersję dobrze znanego jerka The Pig. Przynęta wzbudziła ogromne zainteresowanie! Podejrzewałem, że sama jej wielkość (Pig Shad Junior – 20cm i Pig Shad – 23cm) może odstraszyć wędkarzy, okazało się jednak że było wręcz odwrotnie. Dla wielu z nas bowiem liczy się nie tylko wielkość wabika, lecz także jego uniwersalność. I właśnie ta druga cecha sprawiła, że wszyscy zebrani z ogromnym zainteresowaniem śledzili każdy ruch przynęty w basenie. Miejmy nadzieję, że oba zaprezentowane wabiki będą się cieszyły taką popularnością jak podczas pokazów basenowych, gdy trafią na sklepowe półki! Doskonałym zwieńczeniem całego dnia był grill i ognisko, podczas których mieliśmy okazję lepiej się poznać, porozmawiać i snuć wędkarskie opowieści. W takich właśnie warunkach ryby stają się jedynie dodatkiem do dobrze spędzonego dnia a nie nadrzędnym celem samym w sobie…

Magiczna sobota…

Mieliśmy mocne postanowienie wypłynięcia o godzinie 5, jednak ogniskowa atmosfera i trudy dnia poprzedniego sprawiły, że wszyscy wyruszyliśmy nad wodę grubo po 8… Gdy tylko dotarliśmy na drugi koniec jeziora, okazało się, że nasza miejscówka jest oblegana przez całą armadę łodzi. Co gorsza – niemal wszystkie jednostki były zakotwiczone! Jako że preferujemy aktywne łowienie w dryfie, musieliśmy się trochę namanewrować, by znaleźć wolny skrawek wody. W końcu oddajemy pierwsze rzuty, jednak ryby zdają się nas zupełnie ignorować. Mijamy łódkę Grześka, słychać że chłopaki toczą jakąś ożywioną dyskusję. Nagle milkną, przyglądamy się Grześkowi, od razu widać, że zapiął coś lepszego. Kij wygina się, ryba wykonuje kilka majestatycznych odjazdów, snując plecionkę z multiplikatora. Szczupak jest już przy burcie, pierwsza próba podebrania i… Nic z tego! Ryba wykonuje kolejny odjazd, wygląda na to że nie zamierza się poddać! Jeszcze kilka razy próbuje schronić się między łodygami rdestnic i wreszcie udaje się ją podebrać. Szybkie mierzenie i okazuje się, że to życiówka Grześka – równo 95cm! Piękna, gruba ryba. Teraz jeszcze szybka sesja fotograficzna i ryba wraca do wody. Co go skusiło do brania? Buster, prowadzony„na leniwca”…Mija godzina i zrywa się silniejszy wiatr. Łodzi ubywa z każdą minutą – najwyraźniej wszyscy wracają na brzeg, by schronić się przed palącym słońcem. Dryfujemy na skraju rdestnic i pozbawionego roślinności blatu. Drugi rzut Busterem w kolorze Willie i siedzi! Rybę wyceniamy na „gabaryt plus”, bo jest wstanie bez problemu wysnuć linkę z multiplikatora, pomimo mocno dokręconego hamulca walki. Niestety, szczęście nie trwa zbyt długo, szczupak nurkuje pomiędzy rdestnice i wypina się… Kolejny pstryczek w nos od żarnowieckich drapieżników. Dryfując, dobijamy do łodzi Pawła, Dużego i Marka – to właśnie oni przekazują nam elektryzujące wieści. Jest potwór! Andrzej złowił atomowego szczupaka – ryba mierzy 124cm! Takie okazy nawet na Żarnowcu budzą szacunek. Nadzieja ożyła w nas na nowo, oczami wyobraźni widzimy „maciory”, które czają się na nasze przynęty… Jeszcze kilkanaście minut spędzamy rozmawiając z chłopakami i żartując, później wracamy do łowienia; tym razem cel jest jeden – 100cm musi pęknąć! Często jednak bywa, że takie cele stawiamy sobie trochę na wyrost i później, w miarę łowienia, musimy je zmodyfikować. Dryfujemy już kolejną godzinę czesząc podwodną łąkę i zaliczyliśmy jedynie kilka nieśmiałych, trudnych do zacięcia uderzeń.

Zmiana koncepcji…

Około 15. wiatr znosi nas z polany rdestnic – głębokość nadal utrzymuje się na poziomie 3,5m, ekran echosondy jest niemal czarny. Zakładamy Pig Shady (mój to 23-centymetrowy „senior” w kolorze Blue Shark, zaś Piotr zakłada 20-centymetrowego Pig Shad Juniora w ubarwieniu Baltic Herring). Jesteśmy przekonani, że czasami warto złamać schemat. Mija kilkanaście minut, wiatr wciąż przemieszcza naszą łódkę wzdłuż blatu – spoglądam na echosondę i oczom nie wierzę. Rzadko widzi się tak książkowe obrazki – wielka kula białorybu zawieszona wpół wody obstawiona od dołu przez grube łuki. „Wiesz, jeśli tutaj nie zatrybi, to znaczy że z nami jest ewidentnie coś nie tak”, mówię do Piotra. Chwilę później, jakby na potwierdzenie tych słów słyszę „MAM!”. Ryba zmierza w stronę łodzi, jestem niemal pewien że to nie przedszkolak – one po prostu tak nie robią! Już w pierwszej minucie holu ryba przepływa koło burty łodzi. Widzę wspaniałe, szerokie złotawe cielsko prawdziwego kolosa. Nie przytoczę tego co powiedziałem poza „Peter, 110!”. Znowu nasze szczęście nie trwało długo, ryba spina się chwilę później. Żadne słowa nie oddadzą tego, co się wtedy stało… Jedno tylko do nas dotarło, gdy obejrzeliśmy Pig Shada, którego zaatakował szczupak – ryby ewidentnie słabo żerują. Dozbrojka nawet nie została wypięta z przynęty. Do końca dnia na naszej łodzi dzieje się niewiele – zaliczyłem kilka brań, Piotr stracił rybę długości około 80cm. W akcie desperacji kierujemy się na miejscówkę, gdzie ryby łowione są rzadko, ale o „pistoletach” nie ma mowy; dość powiedzieć, że rok temu złowiono tam szczupaka długości 135cm! Okazało się, że nie byliśmy jedynymi, którzy wpadali na ten pomysł. Żadna ze stojących obok nas łodzi nie zanotowała kontaktu ze szczupakiem. Punktualnie o 20. meldujemy się na przystani. Wszyscy są umęczeni całodziennym łowieniem, jednak ognisko i grill na krótką chwilę przywróciły nam siły; jednak tym razem ognisko przygasło zdecydowanie wcześniej niż piątkowego wieczora…

Ostatki

W niedzielę meldujemy się nad wodą o godzinie 4.30. Wydawać by się mogło, że przesadzamy, jednak mamy czas tylko do 10., więc każda minuta jest na wagę złota. Znowu zaczynamy łowienie od rozległej łąki rdestnic, jednak tym razem miejsce wygląda nieco inaczej. Woda aż gotuje się od drobnicy, wydaje się więc że ciężko będzie skusić szczupaki do brania, gdy wokół znajduje się taka obfitość pokarmu. W pierwszym rzucie mam potężne przytrzymanie, jednak nie udaje mi się zaciąć ryby. Później mam jeszcze kilka brań i odprowadzeń tuż pod burtę łodzi, podobnie ma się sytuacja u Piotra. Na chwilę przed zakończeniem łowienia udaje mu się wyholować szczupaka długości 62cm – nie jest to co prawda potwór, o jakim marzyliśmy, jednak dobre i to – na otarcie łez. W drodze powrotnej już planujemy kolejny wypad nad tę wspaniałą wodę, która zdążyła już obrosnąć legendą. Po naszym powrocie, zostaje zorganizowane oficjalne zakończenie Zlotu, podczas którego wyłoniono 10 najlepszych uczestników, z których każdy otrzymuje nagrodę. Po podsumowaniu wiadomo już, że wszystkie ryby których długość przekroczyła 90cm (a takie były aż 4: 97, 96, 95 i 90cm) zostały złowione na Buster Jerka, także wiele mniejszych szczupaków padło ofiarą tego wspaniałego glidera. Na szczególną uwagę jednak zasługuje ryba Andrzeja i to właśnie ona zapewniła swojemu łowcy nagrody od obu głównych sponsorów imprezy – firm Robinson i Varivas. Wśród rzeczonych nagród znalazł się między innymi zestaw przynęt okoniowo-pstrągowych firmy Strike Pro.

Epilog

Po powrocie do domu dostaję MMSa od Radka i Rafała, z którymi mieszkaliśmy w pokoju (nota bene, jedziemy też razem do Szwecji). Podpis i samo zdjęcie były bezcenne „101cm na Bustera. W ostatnim rzucie” Pominąłem jeszcze kwestię okoni – mimo że łowiłem wyłącznie szczupaki, miałem okazję zobaczyć, jak liczna jest populacja żarnowieckich pasiaków. Ryby te są absolutnie niezwykłe – tyczy się to nie tylko wielkich ławic, w które się grupują, lecz także agresji, jaką wykazują wobec wszystkiego co tylko wpadnie do wody. Kiedy uparcie jerkowałem w pogoni za wielkimi szczupakami, Bustery były nieustannie odprowadzane przez wielkie ławice okoni, których długość zawierała się w przedziale 20-30cm. Co więcej, ryby były na tyle wojowniczo nastawione, że po nieudanych atakach na przynętę zabierały się za krętlik przyponu, niektóre były na tyle odważne, że próbowały atakować plecionkę!

Cóż więcej mógłbym powiedzieć? Mam tylko nadzieję, że w najbliższym czasie uda nam się powrócić nad tę wspaniałą wodę – i być może wtedy uda się wyholować prawdziwą mamuśkę!

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji jest dostępnych na stronie Wszystko o ciasteczkach.