Testy

2016-07-26-pulsar-2

26.07.2016 Kołowrotek Robinson Pulsar

2016-07-26-pulsar-2
2016-07-26-pulsar-7
2016-07-26-pulsar-4
2016-07-26-pulsar-3
2016-07-26-pulsar-6
2016-07-26-pulsar-5

Od dłuższego czasu zabierałem się do skompletowania „uniwersalnego” zestawu spinningowego na moje dzikie łowisko. Chociaż wyrażenie „uniwersalny” uważam za mało realne w wędkarstwie, szukałem kompromisu, dzięki któremu będę komfortowo łowił okonie i szczupaki na tym specyficznym zbiorniku, charakteryzującym się małą głębokością i średnią wielkością ryb. Wraz z początkiem roku do moich rąk wpadło wędzisko Diaflex Nano Core Trout Spin 5-20g a wraz z nim, do kompletu wybrałem kołowrotek Pulsar FD1025 – nowość firmy Robinson na 2016 rok.

Szczerze przyznam, że 90% moich kołowrotków pochodzi z dystrybucji Robinsona. Skąd to zaufanie do marki? Skoro w powszechnej opinii młynki nie odstają jakościowo od podobnych produktów konkurencji, to po prostu wyrażam moje zadowolenie z ich użytkowania. Czy Pulsar FD1025 również spełnił moje oczekiwania? W tym artykule przedstawię jego zalety i wady.

Charakterystyka ogólna

Kołowrotek Robinson Pulsar FD1025 to klasyczny młynek spinningowy z przednim hamulcem o nietypowym zastosowaniu materiałów do budowy konstrukcji. Oprócz grafitu, zastosowano włókno węglowe do stworzenia rotora oraz wstawek w korpusie. Ma to na celu osiągnięcie jak najmniejszej wagi młynka. Czy konstruktorom udało się to osiągnąć stosując mechanizm oparty na 9 łożyskach kulkowych i jednym oporowym? Sprawdźmy! Pulsar dostępny jest w trzech wielkościach 1020, 1025 i 1030, których waga przedstawia się następująco 264g, 272g i 276g. Należy wspomnieć, że Pulsar sprawia wrażenie masywnego kołowrotka. Biorąc pod uwagę ten fakt możemy wysunąć wnioski iż jest to wynik zadowalający lecz nie rewelacyjny. Producent uzyskałby lepsze parametry gdyby usunął z konstrukcji zbędne łożyska. Po co ich aż tyle? Nie mam pojęcia.

Wygląd zewnętrzny

Zawsze powtarzam, że efekt wizualny kołowrotka ma się nijak do jego kluczowych parametrów. Tak jest i w tym przypadku. A jednak nie można przejść obojętnie obok Pulsara. Czarny, matowy korpus połączony z czerwienią i błyszczącymi wstawkami z woven carbon K1 przyciąga oko z daleka. Z reguły nie przywiązuję większej wagi do detali. Niestety, z bliska młynek wygląda bardzo plastikowo i da się zauważyć niedbałe malowanie oznaczeń na szpuli.

Trochę techniki…

Na próżno szukać w Pulsarze maślanej pracy jak w młynkach shimano. Pomimo to mechanizm charakteryzuje się cichą pracą, dobrym spasowaniem i kompletnym brakiem luzu na korbie. Warto wspomnieć o dobrym smarowaniu przekładni, w kołowrotkach Robinsona naprawdę nie żałowano smaru. Trudno jest mi określić żywotność całej konstrukcji, miejmy na uwadze fakt, że tego typu kołowrotki nie są pozbawione wad konstrukcyjnych. Koło przekładni wykonane z duraluminium potrafi szybko się zużywać przy nieprawidłowej eksploatacji. Kiepskiej jakości łożyska lub plastikowe tulejki nie są gwarantem długiego użytkowania. Generalnie Pulsar jest dobrej jakości konstrukcją, która prawidłowo użytkowana i konserwowana służyć będzie co najmniej przez 5-cio letni okres gwarancji.

Pulsar w terenie

W mojej subiektywnej ocenie Robinson Pulsar nie jest na tyle mocnym kołowrotkiem aby katować go ciężką sandaczową główką w rzecznym nurcie. Adaptowałem go do to typowych lekkich okoniowych i średnio- ciężkich zestawów szczupakowych – te nie robią na nim wrażenia. Kilkumiesięczne użytkowanie uwidoczniło zarówno plusy jak i minusy tej maszyny. Do grupy tych pierwszych zaliczam poprawny nawój żyłki – w tej grupie kołowrotków zasługuje na pochwałę. Płynnie oddający linkę, nie zacinający się hamulec wraz z szeroką rolką kabłąka to istotne atuty, o których grzech nie wspomnieć. Cóż, Pulsar posiada kilka niedoskonałości. Wielogodzinne posługiwanie się sprawiło, że Pulsar szumi. Była to rolka kabłąka, która wymagała smarowania. Warto ten element regularnie konserwować. Świetnie działający hamulec posiada zbyt szeroki zakres regulacji- serio, to potrafi irytować. Klasycznym błędem producenta jest montowanie głębokiej szpuli, ale do tego już przywykliśmy. Radzę przygotować kilkadziesiąt metrów podkładu aby zapełnić szpulę do końca. Bystremu oku nie umknie fakt wpadania w delikatne wibracje szpuli kołowrotka. Nie wpływa to w żadnym stopniu na jego używanie, jednak należy o tym napisać.

Podsumowanie

Czy Robinson Pulsar spełnił moje oczekiwania? Odpowiadam. Tak. To kołowrotek przeznaczony szczególnie do lżejszych wersji spinningu pod okonie lub klenie. Równie dobrze sprawdzi się przy łowieniu szczupaków na mniejsze i lżejsze przynęty. Drobne uchybienia są charakterystyczne dla tej półki cenowej i nie wpływają one znacząco na jego użytkowanie. Jeżeli ktoś szuka dobrego sprzętu do wspomnianych metod, Pulsar z pewnością jest jedną z dobrych propozycji.

Artykuł i zdjęcia podesłał:
Łukasz Zieliński
blog: www.rybazpojezierza.pl

Zobacz także:

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji jest dostępnych na stronie Wszystko o ciasteczkach.

Akceptuję