Testy

2018-06-21 mateusz - 1

21.06.2018 SASHIMA vs. MAVERICK

2018-06-21 mateusz - 1
2018-06-21 mateusz - 2
2018-06-21 mateusz - 3
2018-06-21 mateusz - 4
2018-06-21 mateusz - 5
2018-06-21 mateusz - 6
2018-06-21 mateusz - 7
2018-06-21 mateusz - 8
2018-06-21 mateusz - 9
2018-06-21 mateusz - 10

Może małe zawody? – zapytała mnie żona pół-żartem, pół-serio 30 kwietnia na dzień przed oficjalnym rozpoczęciem sezonu szczupakowego. Przyjąłem zakład o największą rybę złowioną do połowy miesiąca, ponieważ potem czekał mnie zagraniczny wyjazd i chwilowe zaprzestanie szczupaczych wojaży. Do przetestowania mieliśmy dwa kije o różnej gramaturze, długości i pracy.

UZBROJENIE

Szanownej małżonce przypadł Robinson Maverick Pike Spin (8-28 g, długość 2,40 m). Kijek o niewielkiej (142 g) wadze z dużym zapasem mocy. Oprócz niebanalnego designu mający wiele więcej do zaoferowania – o czym za chwilę. Ostatecznie kijek spasowany został z kołowrotkiem Robinson Accord FD w rozmiarze 3000. Na szpuli żyłka Nano Core Spin 0,25 mm.

2018-06-21 mateusz - 1

Z racji tego, że atut siły leży po mojej stronie wybrałem Robinson Sashima Pike Jig (8-38 g, długość 2,70 m) i przygotowałem się na ostre oranie wody dużymi gumami. Większość kołowrotków traci swoją płynną pracę przy ciężkich przynętach, dlatego wybór padł na Robinson Talizman FD w rozmiarze 4000, choć patrząc na jego lekką grafitową konstrukcję mylnie obawiałem się, że długo nie wytrzyma przeciążeń. Na szpuli plecionka Titanium x9.

2018-06-21 mateusz - 2

No i zaczęło się! Co roku przerzucaliśmy wodę dziesiątkami przynęt w rozmiarach 7-10 cm z różnymi efektami. W tym roku obiecaliśmy sobie łowić na przynęty od 10 do 15 cm. Podzieliliśmy arsenał według preferencji i finalnie zostałem bez woblerów. W moim pudełku znalazły się przede wszystkim:

15 cm Pig Shad Jr. I 13 cm Tumbler Shady od Strike Pro. Te ostatnie, wbrew zaleceniom producenta, zbrojone na systemie z pojedynczą kotwicą. Do tego niezawodne i bardzo ostre główki jigowe z serii Titanium.

2018-06-21 mateusz - 11

Szanowna małżonka postawiła na woblery Robinsona: Snipery oraz Hunchery schodzące maksymalnie do 2 metrów głębokości oraz pracujący tuż pod powierzchnią Baby Buster od Strike Pro.

2018-06-21 mateusz - 12

KAMERA! AKCJA!

 Majówka była pełna słońca, więc wybraliśmy łowiska płytkie, na których woda nagrzewa się nieco szybciej. W dzień stada drobnicy spławiały się wśród niewystającej jeszcze nad wodę roślinności. Nad ranem trzcinowiska kotłowały się od miłosnych igraszek białorybu i nie powiem żebym zachęcony aurą przyrody nie spojrzał na żonę wchodzącą do wody (w co najmniej o dwa rozmiary za dużych woderach) z większą sympatią. Nie tracąc jednak zdrowego rozsądku biczowałem wodę Pig Shad Juniorami. Małżonka szła w zaparte z Baby Busterem. Po dwóch godzinach wyszła na brzeg, mówiąc, że nic nie bierze i łowienie dalej jest bezsensu, bo wstające słońce coraz mocniej daje się we znaki. Puściłem uwagę mimo uszu, pożyczyłem Bustera i miotnąłem nim, co najmniej 40 metrów. Jerkowanie kijem 2,70 m jest samobójstwem dla ramion, ale widok mojej żony, gdy zaciąłem szczupaka z połowy rzutu – bezcenny. Talizman grał melodię, Sashima kłaniała się bestii a ja rozpocząłem 20 minutowy hol, zakończony niecenzuralnym okrzykiem: „K***, karp”…

2018-06-21 mateusz - 7

Grubasek zapewne wygrzewał się na płytkiej wodzie. Zrobiliśmy zdjęcie, daliśmy buzi i wrócił w podwodny świat, a ja zadowolony, że sprzęt zdał egzamin usiadłem zmęczony na brzegu. Tego dnia nie kusiliśmy dłużej losu i wróciliśmy do domu.

W kolejnych dniach zmienialiśmy wody, szukając grubych mamusiek. Trafialiśmy  w większości ryby lekko ponad wymiar, więc duże szczupaki jakby o nas zapomniały. Bezapelacyjnym „killerem” okazał się Pig Shad Junior w pomarańczowym kolorze. Zębate biły w niego jak opętane, ale jakimś cudem się nie wpinały. Koniec końców winne okazały się kotwice, które zmęczone minionym sezonem zapomniałem naostrzyć. I tutaj jeszcze jedna kwestia: Sashima Pike Jig. Wielokrotnie słyszę negatywne opinie na temat wklejanek, ale wydaje mi się, że wypowiadają je ludzie, którzy nigdy nie mieli ich w ręce. Robinsonowi udało się zrobić kij, który z zachowaniem wszystkich zalet wklejanki jest piekielnie mocny. Każde nawet najmniejsze dotknięcie jest wyczuwalne, a przy kilkukilogramowym karpiu miałem jeszcze spory zapas mocy. Najciekawsze w całej przygodzie miało jednak dopiero nadejść.

2018-06-21 mateusz - 8

  Ostatni weekend przed moim wyjazdem spędziliśmy nad zbiornikiem, w którym średnia głębokość to 2,5-3 metry. Szanowna małżonka odłożyła Baby Bustera na rzecz Snipera (wbrew przyjętym regułom zakładu – 7 centymetrowego o wadze 18 gram). Nie kryłem zdziwienia, widząc jak ten maluch lata na odległości większe niż moje 21 gramowe gumy na 5 gramowych główkach. Maverick ładował wobler jak katapulta a ten wystrzelony spadał daleko poza 40 metrem. Podczas jednego z takich rzutów szanowna małżonka zaczęła zwijać go w pół wody i branie mało nie wyrwało jej wędki z ręki. Wiedzieliśmy oboje, że to ryba, na którą czekaliśmy, ale los płata figle w najmniej spodziewanym momencie. Zębaty wisiał na jednym grocie kotwicy i wykorzystał gapiostwo małżonki, która pozwoliła mu na majestatyczną świecę i przedwczesne uwolnienie. Z holu zostało nam jedynie zdjęcie no i opowieści o tym, że to bez wątpienia była życiówka (de facto jak każda, duża niewyholowana ryba). 

2018-06-21 mateusz - 9

Reasumując, wygrałem zakład 😀 

Na tym mógłbym zakończyć, ale oprócz holi ryb i poprawnych wyników mieliśmy dużą satysfakcję z podjętego zakładu oraz przeprowadzonych testów. Maverick do 28 gram radził sobie nawet z 33 gramowym Huncherem a długość kija nie męczyła ręki. Ponadto, stosunkowo miękka szczytówka wprowadzała woblery w dodatkowe drgania przy krótkim i dłuższym podrywaniu . Sashima natomiast miotała gumy na duże odległości a z kolei jej długość pozwalała prowadzić je tuż nad wodną roślinnością. Kołowrotki Talizman FD i Accord FD, mimo że swoje ważą, to odwdzięczają się płynną, bezawaryjną pracą.

Sashima vs. Maverick, który zestaw wygrał? Wszystko zależy od przynęt, metody i wody, na której chcemy łowić. Nie mniej niezależnie od podjętej decyzji zaprezentowane zestawy potrafią dać swoim właścicielom dużo frajdy z łowienia.

Wracam do Polski pod koniec maja, więc na początku czerwca powalczę z sandaczami, a potem znowu wrócę, szukać tłustych mamusiek.

2018-06-21 mateusz - 10

Zobacz także:

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji jest dostępnych na stronie Wszystko o ciasteczkach.

Akceptuję